To wszystko ciekawe co piszecie. Najważniejsze, że potraficie się śmiać z tego. Jak dobrze pamiętam, to od samego początku siedzę przy komputerze dość czasu, z początku z lat dziecinnych, to były to gry komputerowe, które wchłaniały. Na przykład słynna gra Pirates, 3 doby nie schodziłem. Pare lat później trafiła mi się w ręce strategia, to z kumplem 4 doby non stop... rano rodzice mówili dobranoc, rano - dzieńdobry i mama podawała nam tylko jedzenie. No, ale to raczej uznam, że było wciągające niz uzależniające:-) Z czasem, z biegiem lat zainteresowania się poszerzały, to zacząłm dłubac już w konkretnych rzeczach dotyczących komputerów niż gry. Z grami miałem przerwe bardzo długo, kilka lat, czasami tylko tekstówke "Biznes Filmowy" odpalałem by sie zrelaksować. No i pojawił się Internet, co więcej dostęp do niego. Pierwsze kilka miesięcy to był rzaź. Tak jak wcześniejsze razy mimo gier, czy rozpracowywania bardziej zaawansowanych opcji komputerów odchodziłem od komputera by jeżdzić na rowerze, pograć w kosza, to gdy Internet przyszedł do mojego komputera, zniknąłem. Naprawdę mnie wchłoną, choć potrafiłem odejść i nie czułem potrzeby, żeby być teraz w domu i buszować po Net'cie. Jednak 80% czasu z 24h, byłem przy kompie i korzystałem z zasobów Internetu. Nie ukryję, że przytyłem w ten okres i wraz z końcem zimy musiałem coś z sobą zrobić. Net mi powszedniał. Na komputerze zacząłem robi najpotrzebniejsze rzeczy, tak samo w Internecie. Zacząłem chodzić na siłowani, grać w kosza, jeżdzic na rowerze... No i na lato byłem juz w dawnej formie:-) Z tego jestem dumny. I przynam, że to nie dla mnie siedzenie przy kompie prawie 24h/dobę. Fakt, że jak wracam do domu, siedze w domu, to zamiast ogądania TV siedze rpzy kompie, ale to tak jak Grzegorz wspomniał, nasz narzędzie pracy, bez którego ciężko byłoby nam sie obyć zupełnie. Zawsze coś jest do zrobienia, czy to maila wysłac, czy podłubać cos w ustawieiach, doczytać coś w Internecie by sie dokształcić, umówić się na kosza z kumplem... Tak jak teraz mam kontakt z kompem, to mi wystarcza. Najważniejsze dla mnie bedzie zawsze to, by ponad kompterem był jeszcze sport (nie mówię o dziewczynie, bo to oczywiste, dzieki niej z komputerem widzę sięjeszcze rzadziej, co wiecej, dla czasu jaki spędzam z nią mógłbym zupełnie zrezygnować z komputera). Sport, to dla mnie podstawa, w moim przypadku rower i koszykówka, teraz nawet pływanie. Często gam w kosza, chodze na siłownię, na basen... bez tego bym umarł przy kompie Powinniście też jakims sportem się zająć, bo Informatyk żyje przeciętnie 50 lat, a umiera przeważnie na serce czy ogólnie mówiąc na choroby układu krążenia, ale nie dlatego, że jest Informatykiem, ale dlatego, że oprócz wietrzenia pokoju nie pozwala oddychac organizmowi w inny sposób.
Dziś mogę stwierdzić, że niejestem uzależniony. Bardziej pasuje sformułowanie: przywiązany
W sumie nie nazwałem swojego komputera..., może to i dobrze..., on też mnie nie nazwał